Thursday, 18/1/2018 UTC+1
Biznes Music
Biznes Music

„Drugi oddech” Krzysztofa Napiórkowskiego (recenzja)

„Drugi oddech” Krzysztofa Napiórkowskiego (recenzja)

Krzysztof Napiórkowski
„Drugi oddech”

2012

EMI Music Poland

 

STYL: POP/JAZZ

WWW:  http://www.krzysztofnapiórkowski.pl

FB:  https://www.facebook.com/KrzysztofNapiorkowskiMusic

 

Tracklista:

  1. Miejsce zabawy
  2. Wszystko gdzieś w nas
  3. Jest pięknie
  4. Ludzie mówią
  5. Panie wiotkiej trzciny
  6. Zawirował nagle
  7. Wyspa
  8. Prosta rzecz
  9. Pustosłowie
  10. Idzie zima
  11. Planetarium

 

Tak jak nie ma dobrej popowej piosenki bez wpadającego w ucho refrenu, tak na niebyt skazni są wszyscy popowi muzycy pozbawieni hipnotyzującego, charyzmatycznego wokalu. Krzysztof Napiórkowski już dwukrotnie zdążył udowodnić swój muzyczny warsztat, najpierw solową płytą „Introspekcja” (2008), później zaskakującym, inspirowanym tekstami poetyckimi „Graniem Herberta” (2008). Cztery lata przyszło nam czekać na kolejną odsłonę jego autorskiej twórczości kojarzonej przede wszystkim z krystalicznie czystym i melodyjnym głosem artysty, oszczędnym instrumentarium, ambitnymi tekstami oraz plejadą znanych głosów, towarzyszących muzykowi w nagraniach. Co ciekawe debiut Napiórkowskiego wspierał nie kto inny jak sam Grzegorz Turnau (utwór nosił tytuł „Na ulicach”, powstał do niego również videoklip) czyli człowiek, który zrewidował poezję śpiewaną na polskiej scenie artystycznej. To właśnie Turnau wyznaczył kolejny niedościgniony wzór muzyka-poety i rozpoczał nowy okres nowomody na wartościową, popową muzykę autorską. Odżyło krakowskie środowisko muzyczne i Piwnica pod Baranami, zgdzie swoje pierwsze kroki na scenie stawiał również Napiórkowski. Poprzeczka ustawiona została jednak na tyle wysoko, że od czasu albumu „Pod Światło” z 1993 roku (to z niego pochodzą „Cichosza” i „Pamięć”) niewielu artystom udało się do niej choćby zbliżyć. Brak osobowości zdolnych podjąć się skądinąd karkołomnego zadania interpretacji poetyckich tekstów doprowadził do specjalizacji wielu wokalistów i stopniowgo wyjałowienia sceny. Żenującym żartem wydają się dziś próby muzyków z kręgu muzyki rozrywkowej, np. Andrzeja Piasecznego czy Justyny Steczkowskiej, na gruncie poezji śpiewanej.

 

Wracając jednak do samego Napiórkowskiego – o ile beztroska „Introspekcja” była miłym zaskoczeniem na stygnącej od lat scenie, a drżące i dzielne „Granie Herberta” przyniosło niespodziewny zwrot w kierunku uwspółcześnienia skrajnie oszczędnego gatunku, „Drugi oddech” (2012) na powrót nawiązuje do korzeni. Aranżacje 11 utworów, które zmieściły się na płycie są klarowne, oszczędne, bardzo dobrze oddające jazowo-popowę stylistykę. Sporo tu chórków i przestrzeni, która ostatecznie wypełniona zostaje niezawodnym i czystym głosem Krzysztofa Napiórkowskiego. Całość utrzymana jest w bardzo przystępnej, łagodnej i ciepłej tonacji, choć w okolicach „Pań wiotkiej trzciny” oraz zapadającej w pamięci „Wyspy” nieco poważnieje. Brzmienie to nie jest ani specjalnie nowatorskie, ani nowoczesne, ani ludowe. Nie ma wielu smyczków, za to dostajemy sporo klawiszy, w tym zabytkowego Fender Rhodesa o charakterystycznej, odprężającej barwie, a także gitarę akustyczną i wyróżniającą się momentami gitarę elektryczną (brawa dla Krzysztofa Napiórkowskiego i Kacpra Stolarczyka). Do pewnego stopnia jest to album przewidywalny, ale też jako taki prawdopodobnie powstał. To bezpieczna przystań muzycznego horyzontu dla wybrednych wrażliwców, aniżeli eksperymentalne dziecko niszowej estetyki. Za ciekawostkę należy uznać fakt, że poezja śpiewana bardzo długo ograniczała się do akompaniamentu jedynie fortepianu lub pianina, czasem gitary klasycznej. W latach 90. kompozycje stały się bogatsze, uzupełniając nadrzędny względem muzyki tekst dźwiękami perkusji i basu. Polska muzyka współczesna miała również przesadną skłonność do patosu, podjazdowych walk i tyrtejskich wołań, co samo w sobie nie jest niczym złym, jednak każda formuła prędzej czy później się wyczerpie. Krzysztof Napiórkowski w czasach bezpiecznej konsumpcji proponuje nam coś innego, relaksujący i niegłupi materiał w dobrym smaku, na modłę wysłużonej już miłości dwojga ciał, leż w żaden sposób nie obrażający inteligencji słuchacza. Walor ten sprawia, że jest to płyta do której się wraca, czego pewnym dowodem są notowania „Wszystko Gdzieś w Nas”, „Jest Pięknie” czy „Pań Wiotkiej Trzciny” na Liście Przebojów Trójki Polskiego Radia.

 

Monika Ostapow

 

Linki:

http://www.krzysztofnapiorkowski.pl/

https://www.facebook.com/KrzysztofNapiorkowskiMusic

 

Playlista:

 

Spotyfy:

https://play.spotify.com/artist/3OFJY8j7pbocw59ftjejqK?play=true&utm_source=open.spotify.com&utm_medium=open

 

 

„Drugi Oddech” (2012)

 

Utwory, które chciałbym wyróżnić jako ilustrację tekstu:

 

Krzysztof Napiórkowski – Zawirował nagle

 

Krzysztof Napiórkowski – Wyspa

 

Krzysztof Napiórkowski – Panie wiotkiej trzciny

 

Zdjęcie profilowe Natalia Kotecka
O autorze

Skomentuj

Twój adres e-mail nie będzie widoczny. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA

*

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera! Dzięki temu już nie przeoczysz nowości.

Polub nas na FB